16-03-2018

Prawo Wodne – PIS oszukał Polaków, czy samowola urzędnicza?

Rozporządzenie opłaty za użytkowanie gruntów pokrytych wodami

Ubożsi obywatele jeziora lub morze pooglądają sobie co najwyżej zza płotów.

W zeszłym roku przez długi czas prowadzone były konsultacje między stroną rządową a przedstawicielami środowisk wodniackich na temat wysokości opłat za tzw. usługi wodne. W szczególności dotyczyło to stawek za dzierżawę gruntów zalanych wodami zwanych popularnie podatkiem dennym. O pracach tych informowaliśmy na bieżąco na naszym blogu.

www.kursmazury.com/category/prawo/page/2 

www.kursmazury.com/category/prawo 

Konsultacje przyniosły ustalenia wysokości wspomnianych opłat, które miały wynieść dla komercyjnych portów 0,89zł/m2 nabrzeża lub pomostu wykorzystywanego do cumowania łodzi oraz taką samą kwotę za metr kwadratowy pasa wody szerokości ośmiu metrów wzdłuż tego pomostu lub nabrzeża po stronie po której cumowane są łodzie. Zapewnienie o takich stawkach w przygotowywanym rozporządzeniu o wysokości opłat za grunty zalane wodami zostało udzielone przez odpowiedzialnego za sprawy wód wiceministra w rządzie pani Beaty Szydło, pana Mariusza Gajdę. Odbyło się to na posiedzeniu komisji sejmowej w obecności licznych posłów oraz przedstawicieli strony społecznej. Nagranie z posiedzenia tej komisji dostępne jest pod linkiem, każdy może się z tym zapoznać:

www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=27A92837167A0AFFC125814D003419F7

Najistotniejszy fragment posiedzenia to godzina 17:11:17 do godz. 17:16:08.

Jako praworządni obywatele, którzy swoją pracą pomagaliśmy przygotować rządowi zadowalające obie strony warunki opłat uznaliśmy wraz z całą stroną społeczną, która brała udział w tych pracach, że słowo dane publicznie przez przedstawiciela rządu Rzeczpospolitej Polskiej ma wartość wiążącą i wprowadzone zostaną stawki opłat zgodne z ustaleniami.

30 grudnia 2017r. objawione zostało ludzkości oczekiwane rozporządzenie. Z datą rozpoczęcia obowiązywania 1 styczeń 2018r.. >> Rozporządzenie w sprawie wysokości jednostkowych stawek opłaty rocznej za użytkowanie gruntów pokrytych wodami

Jakież było nasze zdziwienie, gdy zapoznaliśmy się z jego treścią. Okazało się, że akt prawny został sformułowany z pominięciem ustaleń poczynionych ze stroną społeczną, skonstruowany w sposób dający duże pole do interpretacji, ale zawierający zapis, z którego wynika, że wszystkie porty, przystanie oraz inne tego typu podmioty nie zostaną obłożone żadnymi opłatami za dzierżawę gruntów pokrytych wodami. Dokładnie mówi o tym art.2 pkt.2 niniejszego rozporządzenia, który brzmi:
„2. Przepis ust. 1 stosuje się do gruntu pokrytego wodą, znajdującego się nad obiektami, o których mowa w ust. 1, jeżeli odrębnymi przepisami są określone strefy ochronne nad tymi obiektami, które powodują ograniczenia w użytkowaniu gruntu pokrytego wodami, a są niezbędne do ich prawidłowego funkcjonowania.” 

Nie istnieje bowiem port, ani przystań, która miałaby grunt pokryty wodami umieszczony nad pomostem. Chyba że komuś deszcz zalał doniczkę z palemką. Albo ktoś obsługuje łodzie podwodne w ich naturalnym środowisku.

Właściciele portów, przystani oraz inni operatorzy obiektów na których prowadzą działalność gospodarczą nad wodą ucieszyli się niezmiernie z dobrej zmiany jaką zafundował im rząd Mateusza Morawieckiego.

Aż do czasu…

Gdy przymuszeni poprzez zapisy ustawy Prawo Wodne poskładali do właściwych przedstawicielstw gospodarstwa państwowego Wody Polskie (obecny stan tej instytucji można poznać czytając materiał z tego linku: www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/wody-polskie-chaos-kompetencje-prezes-wyplaty…) wnioski o użytkowanie gruntów zalanych wodami.

Pierwsi nieszczęśnicy już padają ofiarą radosnej interpretacji rozporządzenia lęgnącej się w urzędniczej głowie.

Otóż Pan Mirosław Markowski, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w Białymstoku, któremu podlegają m.in. całe mazury, nalicza za pomosty stawkę 5zł/m2, natomiast dodaje do niej 8,90zł za każdy metr kwadratowy akwenu. Jeżeli ktoś to czyta na stojąco, to prosimy usiąść, gdyż procederu, który zaraz zostanie opisany nie byłby w stanie wymyślić ś.p. Stanisław Bareja nawet we współpracy z grupą Monty Pytona. Pan Markowski sumaryczną kwotę za dzierżawę gruntów zalanych wodami obciąża jeszcze podatkiem VAT w wysokości 23%!

Jest to chyba pierwszy przypadek w naszym kręgu zachodniej cywilizacji, gdy urzędnik narzucił obywatelom podatek od podatku.

Nie, proszę Państwa, nie znajdujemy się w Korei Północnej, Wenezueli ani na wyspach Hula-Gula, ale w centrum Europy, w państwie o nazwie Rzeczpospolita Polska rządzonej przez partię, która nazywa się Prawo i Sprawiedliwość.

Jeżeli ktoś uważa, że to żart, to tutaj może sobie popatrzeć na rzeczoną umowę. Dane ofiary tego aktu wymuszenia rozbójniczego zedytowaliśmy.

>> Umowa użytkowania gruntu <<

Warto również zauważyć, iż nakaz uiszczenia opłaty opiewa na termin 21 dni od podpisania niniejszej umowy, a od przyszłego roku opłaty za grunty zalane wodami mają być wnoszone do dnia 31 marca. Prezentowana umowa dotyczy niewielkiego terenu, w związku z czym jej kwota nie jest powalająca, ale jeśli taka umowa dotyczyłaby portu jachtowego o wymiarach 200m x 200m opłata według pana Markowskiego wyniosłaby ponad 350 000,00 zł + 23% VAT, więc ponad 430 000,00 zł. Do zapłaty przed sezonem. Bo odsetki. I windykacja. A skąd ma wziąć przedsiębiorca te pieniądze przed sezonem skoro jeszcze nic nie zarobił? A skąd ma wziąć przedsiębiorca takie pieniądze skoro owa marina nie przynosi tyle zysku? A co to urzędników i polityków obchodzi? Niech zdycha kapitalistyczny krwiopijca!

Ponieważ właściciele i gestorzy marin są zmuszani do podpisywania takich umów pod groźbą uniemożliwienia prowadzenia działalności, koszty oczywiście zostaną przeniesione na klientów. A to oznacza drastyczną podwyżkę cen za postój jachtów w portach i wszelkie inne usługi. A najprawdopodobniej nawet pobieranie opłat za korzystanie z kąpielisk lub opłaty za wstęp na tereny ośrodków. To z kolei spowoduje, że osoby mniej zamożne, których nie będzie stać na zapłacenie np. 20zł za skorzystanie z kąpieliska, czy bilet wstępu na teren ośrodka takie kąpielisko posiadającego będą mogły morze lub jezioro pooglądać co najwyżej zza płotu. Tak więc osoby niezamożne będące głównym elektoratem Prawa i Sprawiedliwości zostaną najbardziej dotknięte wprowadzonym haraczem. Może ich nawet nie być stać na wynajęcie kajaka czy roweru wodnego, które to jednostki do tej pory pozwalały się cieszyć urokami pływania nawet niezbyt zamożnym osobom.

A może mamy do czynienia z nowoczesną formą Dekretu Bieruta i rządzącym chodzi o to, żeby wstrętni prywaciarze zostali doprowadzeni do bankructwa, a ich mienie przeszło na własność Skarbu Państwa? Owe narzucone haracze bowiem dotyczą wyłącznie przedsiębiorców prywatnych…
Zwłaszcza, że na podstawie artykułu 240 ust. 6 ustawy Prawo Wodne Wody Polskie stają się ich bezpośrednią konkurencją w działalności gospodarczej!!!
„Art. 240
Działalność gospodarcza Wód Polskich:

6. Wody Polskie mogą wykonywać działalność gospodarczą na zasadach określonych w przepisach ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej, polegającą na wykonywaniu działań w zakresie gospodarki wodnej obejmujących:
1) projektowanie, wykonywanie, utrzymywanie i eksploatację urządzeń wodnych;
2) wytwarzanie energii w elektrowniach wodnych;
3) prowadzenie działalności edukacyjnej i turystycznej związanej z gospodarką wodną;
4) świadczenie usług w zakresie towarowego i pasażerskiego transportu wodnego;
5) inną działalność związaną z gospodarką wodną, z wyłączeniem działalności gospodarczej w zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków.”

Żywimy ogromną nadzieję, że jednak tak nie jest i że nikt nie dopuści się takiego, iście stalinowskiego bestialstwa.

Tak czy siak nie taka była umowa i uważamy, że zostaliśmy zwyczajnie oszukani.

Będziemy o tym pamiętać przy urnach wyborczych.

20 marca 2018r. – Aktualizacja wpisu.
Dowiedzieliśmy się nieformalnie, że samorządy również dostaną mocno po kieszeni, ponieważ tzw. opłata środowiskowa, czyli liczona za grunty zabudowane utrudniające naturalne wchłanianie wody z deszczu wzrośnie z wartości kilkudziesięciu tysięcy, które płacono do tej pory (przykład 30 000 miasta) do wartości liczonych w milionach złotych. Który samorząd ma taką rezerwę budżetową?